Po godzinie chłopcy pojechali do studia aby dowiedzieć się kiedy mają najbliższy koncert. Domi i Kaya poszły do centrum chandlowego a Ja Olga i Alice poszłyśmy na spacer do parku. Gdy tak spacerowałyśmy po parku znalazłyśmy piękne miejsce. Mała ławeczka za krzakami obok stawu. Gdy zobaczyłyśmy to miejsce...poprostu się w nim zakochałyśmy. Usiadłyśmy na wspomnianej przed chwilą ławeczce i zaczełyśmy rozmyślać.
Z obfitych rozmyśleń wyrwał nas dzwoniący telefon.:
J:Sorrki to pewnie Niall...
I wyciągnęłam z torebki telefon.:
N:Gdzie wy jesteście..?
J:Domi i Kaya w galerii a Ja Olga i Alice w parku
N:Chodzicie do domu musimy pogadac...po drodze zadzwońcie po Domi i Kaye.
J:Dobrze Kocganie zaraz będziemy
N:Pa
J:Pa
I szłyśmy w strone domu. Domi ani Kaya nie odbierały telefonów. Po dłuższej chwili dotarłyśmy pod drzwi. Zapukałyśmy. Drzwi otworzył lekko przybity Harry.:
H:Wchodźcie..
A:Co jest Harruś-i w tym momencie weszłyśmy do salonu i zobaczyłyśmy zdezorientowane Domi i Kaye
Li:Musimy wam coś powiedzieć
O:Co się stało Liam..?
J:Kurwa powiecie coś do cholery..? :!
N:Spokojnie już mówie...za dwa dni zaczynamy tresę koncertową..:(
D:To czemu jesteś cie smutni..?
K:Będziecie mogli znów zobaczyć swoich wiernych fanów
Lou:Tak ale nie możemy zabrać was ze sobą
My:Spokojnie jakoś damy sobie radę...
CIĄG DALSZY NASTĄPI...
by Horanowa :**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz